No właśnie tak, chociaż zabrzmiało prawie jak 'kobieta mnie bije' w wielkiej rozpaczy przez Stuhra wypowiedziane. Tyle że tu nie ma rozpaczy, tu jest intymność. Świadomie budowany nastrój. Tyle kontrowersji w okół tego albumu - ile uszu go usłyszy. Spekulacje dotyczące głosu który miękko porywa sięgały za ocean.
Większość obstawiała za Jessie Ware, bardziej nieśmiali porównywali go do głosu Romy z The XX. Wiecie dlaczego tak się działo, bo nikt nie przypuszczał że owy tajemniczy głos może należeć do mężczyzny. Zapewne nigdy nie słuchali Milosha, ja natomiast, miałam dość znaczny epizod w swoim życiu, gdzieś przed dwoma laty, zasłuchiwałam się w jego utwory. Tego falsetu nie można zapomnieć, ani jak dla mnie pomylić z kobiecym głosem. Mike Milosh nagrał trzy solowe albumy które nauczyły mnie słyszeć taką muzykę.